Samolot pasażerski z City – lepiej raczej się nie da

W klockowym samolocie można zepsuć dużo – kolory, rozmiar, wnętrze, akcesoria, minifigurki, i od dłuższego czasu z tego typu zestawami z City zawsze było coś nie tak – raz kabina była prawie pusta, kiedy indziej dostaliśmy zestaw 4+, a jeszcze wcześniej zabrakło szczegółów i dopracowania. Jednak najnowsza generacja, czyli logicznie nazwany Samolot pasażerski, jest chyba pierwszą, która jest całkowicie bezkompromisowa – a do tego dorzuca parę fantastycznych dodatków, których nie widzieliśmy nigdzie indziej.

Zestaw ten kupiłem totalnie w ciemno. Od początku samolot mi się podobał, ale że już jednego mam, nawet nie myślałem o jego zakupie. A potem przeceniono go o połowę i zwyczajnie się nie zastanawiałem. Czy to był błąd? Raczej nie.

Dużo dodatków

Tym razem w pudełku znajduje się coś więcej niż woreczki, naklejki i instrukcja – pierwszych dostajemy zaledwie sześć, drugich siedemnaście, a trzecich cztery – zestaw dostosowano do budowy w kilka osób. Poza tym znajdziemy tu jednak dwa osobne, foliowe worki, w których zapakowano większe elementy, oraz trzy kolejne ogromne części kokpitu, ogona i skrzydeł pojazdu.

Tego jest mnóstwo

Liczba elementów może być myląca, ale rozmiar ostatecznej konstrukcji robi wrażenie. I tu nie chodzi tylko o samolot, który sam jest całkiem pokaźnych rozmiarów, ale też dopełniające go pojazdy pomocnicze. Zwykle nie lubię takich dodatków, bo nic one nie wnoszą i tuż po recenzji lądują w rozbiórce, ale tutaj każda dodatkowa budowla pełni ważną rolę, poważnie urozmaica zabawę i nadaje całości takiej kompletności, bo znajdziemy tu chyba wszystko, co normalnie znajduje się na lotnisku i bierze udział w obsłudze samolotu.

Dużym plusem też jest kolorystyka wszystkiego – każda konstrukcja ma jakąś jej swoją wariację, ale linia lotnicza bądź lotnisko używa barw bieli, granatu i zieleni, które świetnie współgrają i nadają dodatkowej spójności całemu zestawowi. Przyjrzyjmy się więc wszystkim tym konstrukcjom po kolei.

Realizm ponad stylem

Zacznijmy sobie od pojazdu, który składa się jako pierwszy, i który nie ma zby wielkiego polotu – wózka lotniskowego, używanego do transportu najróżniejszych rzeczy.

Jest to bardzo mała, głównie biała konstrukcja z wielką przednią szybą, i zdecydowanie nie ma w niej nic szalonego – jest za to naprawdę realistyczna, tego typu pojazdy jeżdżą rzeczywiście po lotniskach, i to doceniam.

Wózek może ciągnąć kilka rodzajów przyczep, zaczynając od standardowego kontenera z bagażami.

To prosta, szara budowla na małej przyczepce, w której środku znajduje się walizka i plecak. Ponownie, model wygrywa realizmem.

Drugą z opcji jest transport cateringu. To chyba pierwszy raz, kiedy widzimy dostarczanie jedzenia na pokład samolotu, i, jeszcze raz powtórzę, nie ma tu żadnego szaleństwa wizualnego, ma to być realistyczny dodatek, który całkowicie się sprawdza.

Podoba mi się trochę inna kolorystyka, wyróżniająca tą konstrukcję spośród innych, a w jej środku umieszczono prosty kubek i puszkę na tacy.

Najważniejszą funkcją jest tu jednak banalny mechanizm, który pozwala nam podnieść kontener do góry w celu przetransportowania zawartości na pokład – i działa on bez większych zarzutów.

Sekcję tą zamykamy schodami, które również można podpiąć do wózka – i mam wrażenie, że poszło tu coś nie tak. Są one zbyt skomplikowane, zbyt kolorowe, a do tego nie mogą normalnie stać i muszą być ustawione pod kątem.

Styl ponad realizmem

Kompletną odwrotnością ideologii wózka jest autobus lotniskowy, którym ekscytowałem się chyba najbardziej – na zdjęciach wyglądał ciekawie, wyjątkowo, futurystycznie, i po zbudowaniu rzeczywiście tak jest – tyle że trochę z tym przesadzono.

Przede wszystkim, jest to maszyna autonomiczna, nie ma w niej miejsca na kierowcę, a jej przód i tył są idealnie symetryczne – przez to proces budowy był trochę nudniejszy. Wyglądają one jednak dziwnie, szyba jest częściowo zabudowana od środka, są za nią szpary… no właśnie, powinniśmy pomówić o szparach, bo przez próby uczynienia tego pojazdu bardzo futurystycznym i geometrycznym, pojawiły się one niemalże wszędzie.

Przed kołami, nad kołami, za szybami, światłami, we wnętrzu oraz na górze, przez otwierane do góry drzwi. Bo tak, otwierają się one do góry, wygląda to fajnie, ale przez to pojawiają się prześwity.

Również gdy patrzy się na autobus od boku, to linia okien jest nierówna, na dachu widać dużo studów, i, ogólnie, to fajny pomysł, ale zabrakło na niego budżetu. Przynajmniej w środku dużo się zmieści, chociaż brakuje tam najprostszych foteli.

I styl, i realizm

Trzecim, ostatnim pojazdem jest holownik, który podpina się do przedniego koła samolotu i prowadzi go przez lotnisko. I jest to bezsprzecznie najlepszy dodatek w tym zestawie.

Odwrócono tu trochę standardową kolorystykę, ale nie przeszkadza mi to, bo maszyna wygląda świetnie. Ma dużo ścięć, ostrych kątów, ale wypadają one tu bardzo dobrze, pojazd mieści się też perfekcyjnie pod samolotem, i jedynym zarzutem byłoby wnętrze. Wrzucono tam jedynie kierownicę i jak na jedną minifigurkę jest trochę za duże, ale to tyle – nie ma tu żadnych istotnych błędów.

Czy to na pewno LEGO?

No i oczywiście znajduje się tu także sam samolot – i wygląda on fantastycznie.

Pojazd jest niemalże cały biały, poza granatowym ogonem i paroma zielonymi akcentami, co okazuje się świetną, i, ponownie, realistyczną kolorystyką. Sam model prezentuje się niemalże bezbłędnie, przede wszystkim dzięki mnóstwie wielkich odlewów, które pozwoliły stworzyć tak opływową konstrukcję. Może nie jest to do końca w duchu LEGO, ale ostateczny efekt jest tak dobry, że nie warto się tym przejmować.

Jest to też naprawdę ogromny pojazd – może i trochę krótszy niż poprzednie samoloty (chociaż wychodzi to na plus, bo proporcje wyglądają lepiej dzięki temu), ale również szerszy przez dodatek lotek na końcu skrzydeł. Jest to budowla tak duża, że musiałem zrezygnować z mojego tradycyjnego miejsca do zdjęć, ale jednocześnie nie wydaje się tak wielka, że nie pasuje skalą do minfigurki czy nie mieści się na żadnej półce. Takie są po prostu rozmiary samolotów.

Nie da się lepiej?

Pora więc na tradycyjne oględziny całości, zaczynając od kokpitu, składającego się jedynie z dwóch ogromnych odlewów. Ostateczny efekt jest jednak bardzo dobry, więc nie ma co narzekać.

Pod dziobem samolotu znajdują się również przednie koła – można do nich podpiąć holownik, ale poza tym, to nie ma tu nic wartego uwagi.

Ciekawiej robi się kawałek dalej, gdzie po prawej stronie umieszczono drzwi wejściowe. To, ponownie, wielki, specjalistyczny element, który używany jest w klockowych samolotach od dawna.

Perfekcyjnie wtapia się on w zaokrąglony dach maszyny i otwiera się na bok raczej bezproblemowo.

W tym samym miejscu po lewej stronie znajduje się mała klapka, przez którą można dostarczać catering z wcześniej wspomnianego kontenera – prowadzi ona do malutkiego barku w środku, gdzie można schować jedzenie.

Dalej po obu stronach znajduje się aż dwanaście okien. Nad nimi trzeba też przykleić ogromne logotypy linii lotniczej – i gdyby nie były tak duże i nie wyróżniały się odcieniem bieli na tle kadłuba, to nie miałbym z nimi żadnych problemów.

Musimy też poświęcić moment skrzydłom pojazdu. To kolejny ogromny odlew, tyle że w tym wypadku zupełnie nowy i ekskluzywny dla tego zestawu

Pod nim umieszczono też po jednym silniku na każdą stronę – i są one ogromne, bazują także na specjalnej dużej części i wyglądają świetnie, a zielony akcent fajnie je urozmaica.

Przez te wielkie silniki ten samolot jest znacznie wyższy niż jego poprzednicy – i został przez to wyposażony w większe koła. Znalazły się one z tyłu cztery, na dwóch wysięgnikach, i skalą pasują perfekcyjnie.

Ich ilość nie wpływa też na wyważenie całego modelu, bo jest on dosyć stabilny. Koła nie są jednak składane, ale można je bez większych problemów zdemontować.

Tuż przed ogonem samolotu umieszczono także dwie duże klapy, ozdobione z zewnątrz raczej zbędnymi naklejkami – i kryją one w sobie luk bagażowy.

Można je podnieść do góry, aby ujawnić łatwo wyjmowalny pusty kontener, identyczny jak na wózku – zaprojektowano je do wymiany, i to świetna funkcja zabawowa, tym bardziej, że wysięgnik z cateringiem również może je podnosić do góry.

Sam ogon statku powietrznego jest granatowy, i został rozdzielony na dwa skrzydła – wyglądają one całkiem nieźle, chociaż ich ilość studów nie pasuje trochę do gładniej reszty budowli.

Tył samolotu został też jakoś dziwnie zakończony lekko ściętym elementem i dziurą pod nim – wygląda, jakby czegoś tam brakowało.

Bezbłędne wnętrze

Zajrzyjmy więc do środka tego samolotu – można to zrobić po prostu zdejmując dach i dziób maszyny.

Zaczynamy ponownie od kokpitu, który wygląda jak we wszystkich poprzednich samolotach – są dwa fotele, stery, dźwignia, a także proste ekrany, nic więcej tu nie potrzeba.

Zaraz za wejściem do kokpitu znalazł się mały barek, w którym można schować jedzenie – to tu prowadzą drzwiczki dla kontenera z cateringiem.

Dalej znajduje się kabina pasażerska – i choć to najkrótszy samolot dotąd, ma zdecydowanie najwięcej miejsc, dwanaście, jeśli być bardziej dokładnym. Normalnie wnętrze samolotu przedzielane było progiem sięgającym minifigurkom do kolan, będącym częścią elementu skrzydeł, ale dzięki nowemu odlewowi ten samolot ma całkowicie płaską podłogę.

Umożliwiło to podzielenie pojazdu na klasę biznesową, której niebieskie fotele zostały wyposażone w ekrany, i ekonomiczną, z zielonymi siedzeniami – i przestrzeni na nogi jest tam znacznie mniej. To naprawdę pierwszy raz, kiedy projektanci tak zrobili, i bardzo to doceniam.

Na tyle wnętrza znalazło się miejsce na wózek z napojami (szkoda tylko, że nie można go tam wpiąć) i niezbędną toaletę. Wyposażono ją w prosty sedes i umywalkę, ale nic więcej nie było tu trzeba.

Zastanawiam się nawet, czemu nie pomniejszyli tego pomieszczenia trochę, aby zmieścić jeszcze jeden rząd foteli.

Pasażerowie i personel

Minifigurki już widzieliście na zdjęciach, a więc nie będę ich szczegółowo omawiać – ale trzymają one bardzo wysoki poziom, ich nadruki są ładne, wiele z nich ma nowe lub ekskluzywne elementy, i choć to raczej przeciętni mieszkańcy miasta, wyglądają naprawdę fajnie i stanowią świetne uzupełnienie całości. Dostaliśmy tu również personel obsługujący lotnisko i obu pilotów, brakuje tu jedynie jakiegoś stewarda.

Samolot ostateczny

Co tu mówić, uwielbiam ten zestaw i mam nadzieję, że będziemy dostawać więcej konstrukcji z City na tym poziomie. Samolot wygląda fantastycznie i nie ma żadnych istotnych wad, a wszystkie dodatki czynią tą propozycję kompletnym zestawem lotniskowym.

To nie tylko wizualnie świetny model, ale również znakomicie przemyślana budowla pod kątem zabawy, pełna różnorodnych funkcji i możliwości. A jako że promocje to nic nowego dla Samolotu pasażerskiego, to może być fantastyczny pomysł na świąteczny prezent.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *