W tym momencie macie ostatnią szansę na kupienie tego zestawu, zanim jego cena wystrzeli do góry. A jest to, wbrew pozorom, konstrukcja warta uwagi wszystkich fanów LEGO.
Oto Skuter śnieżny badacza Arktyki z City, w tym momencie już wycofany, i choć to mały, tani model, ma on w sobie coś bardzo pożądanego – odlewy fok. No i poza tym to też nawet niezła budowla. Ale po kolei.
Skuter śnieżny badacza Arktyki
Numer katalogowy: 60376
Cena katalogowa: 42.99 złotych
Tematyka: City
Data premiery: Czerwiec 2023
Liczba elementów: 70
Grupa wiekowa: 5+
Podseria: Arktyka

Naprawdę mały zestaw

To, co mnie tu najbardziej zaskoczyło, to brak numeracji woreczków – w pudełku znalazły się dwa, plastikowe, i po prostu powinno się je otworzyć od razu. Poza tym w kartonie czekała standardowa instrukcja, dwie większe płytki rzucone luzem, i absolutne zero naklejek.
Czy to akcesorium?

W tym zestawie znalazło się zaskakująco dużo małych, osobnych konstrukcji, zaczynając od kamery, którą chyba można już nazwać minibuildem, a nie akcesorium dla minifiguki. Jest to budowla prosta, ale estetyczna, widać wyraźnie, co to, i chyba nie mam tu żadnych zastrzeżeń.
Czy to zapychacz?

Następny co do zużytych klocków jest mały fragment terenu, z którym mam naprawdę spory problem – nie robi on nic. Ten zlepek klocków jest absolutnie zbędny, bo siedzące na nim foki (o nich później) mogły równie dobrze być luzem, nie oferuje on żadnych funkcji bawialnych, i wygląda po prostu nędznie.

Wypycha on tylko pudełko i daje wrażenie, że jest to większy zestaw, i nic więcej poza tym. Problem jest tylko taki, że jak na zapychacz jest on niepokojąco duży.
Czy to główna konstrukcja?

A więc został nam skuter, który na pierwszy rzut oka jest mniejszy od kawałka terenu – to jednak pozory, bo tu akurat ktoś się naprawdę przyłożył.

Przede wszystkim, jest to naprawdę duży, masywny pojazd – i widać to głównie na froncie maszyny, jej maska jest szeroka, dodatkowo z boków wystają światła, i minifigurka jest przy tym pojeździe zaskakująco mała.

Jak już jesteśmy przy minifigurce, to przewidziano dla niej miejsce stojące na górze skutera, i tym sposobem mogą się tam zmieścić aż dwie osoby.

Całość stoi na dwóch ładnych, czarnych płozach z przodu i gąsienicach z tyłu, zrobionych z elementów Technic – może to trochę pójście na łatwiznę, ale wyglądają one jak gąsienice i nie psują wizualnie modelu, jedynie przechylają go w przód, co zdecydowanie działa na jego korzyść.

Tył maszyny zdecydowanie wygląda najgorzej – znalazło się tu proste światło i dwa uchwyty służące do zamontowania kamery.
Wypasiona minifigurka


Minifigurka jest tu tylko jedna, i to niby klasyczna badaczka Arktyki – dostała ona bardzo ładny, bogato zadrukowany strój, klasyczną czapkę z włosami i powszechną twarz z dwoma grymasami.


Poza tym jako akcesorium ma ona jednak przepiękny odlew plecaka, i otrzymała ona również kask do jazdy na skuterze, i nagle okazuje się, że to fantastycznie wyposażona minifigurka.


Prawda jest jednak taka, że wszyscy jesteśmy tu dla fok. To drugi z linii corocznych małych zestawów z nowymi, unikalnymi odlewami zwierząt, i te konstrukcje są niby bardzo proste i łatwe do kupienia, ale po wycofaniu stają się drogie i pożądane, bo to najłatwiejszy odlew, aby zdobyć wyjątkowe zwierzaki. Tu dostajemy aż dwie foki, małą i dużą, co jest naprawdę świetną propozycją w tej cenie. Oba odlewy są wręcz bezbłędne, słodkie, szczegółowe, i naprawdę przepiękne.
Czy to perfekcyjny zestaw?

Nie. Ale jest to zestaw bardzo dobry.
Przy wszystkich swoich wadach, czyli przede wszystkim zapychającej wysepce terenu, Skuter śnieżny badacza Arktyki oferuje świetną konstrukcję pojazdu, solidną minifigurkę, a także dwie przecudowne, wiele warte foki w zaskakująco przystępnej cenie. I właśnie dlatego, że zwierzaki są tu dwa, i jeden jest naprawdę spory, spodziewam się, że po wycofaniu z końcem 2024 (po którym to pewnie czytacie) cena tego zestawu wystrzeli w górę i może nawet przebije barierę stu złotych. A więc nie zastanawiajcie się.