Złomowisko to ciekawy eksperyment

Oto flagowy zestaw LEGO City na styczeń 2025 – no, jeśli odejmie się podserię F1, ale ona jest dosyć osobna – czyli Złomowsko z samochodami. I chyba nie będę przesadzać, kiedy nazwę tą konstrukcję dziwnym eksperymentem, bo czegoś takiego w City jeszcze nigdy nie widziałem – zarówno jeśli chodzi o tematykę modelu, jak i jego funkcje zabawowe, cały klimat i styl. Czy to oznacza, że Złomowisko jest złym zestawem? Nie, wręcz przeciwnie, to propozycja bardzo, bardzo mocna.

Same zaskoczenia

Naprawdę nie spodziewałem się, że unboxing tego zestawu będzie tak dziwny. Przede wszystkim, dostajemy tutaj zupełnie nową, papierową kopertę na instrukcje i naklejki – jest ona zdecydowanie bardziej ekologiczna, ale również mniej sztywna i delikatniejsza.

W środku znalazł się mały arkusz naklejek (za ich ilość należy się pochwała), a także… aż pięć instrukcji. Pięć! Widocznie jest to zestaw zaprojektowany do budowy w wiele osób, ale coś mi się z tą ekologią to nie klei. Najdziwniejszy był jednak fakt, że osiem zawartych tu woreczków na klocki jest wykonane z plastiku – a myślałem, że od czerwca już ich do nowych zestawów nie wkładali.

Zacznijmy od początku

Chyba warto by tu coś wspomnieć o procesie budowy, ale nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia – był prosty, relaksujący, nawet niezbyt długi, i zdecydowanie miło spędziłem na nim czas. Przejdźmy więc do pierwszej konstrukcji – samochodu rajdowego.
Auta w tym zestawie są traktowane jako jedynie funkcję zabawową, przeznaczono je do rozbierania, modyfikowania i niszczenia, no bo to w końcu złomowisko. Mam jednak wrażenie, że to tak naprawdę najlepsza część całości.

Tak więc pierwsza jest mocno zmodyfikowana rajdówka, i nie spodziewałem się, jak bardzo mi się ona spodoba – pojazd ma ciekawą kolorystykę i bardzo agresywny styl.

Chyba najlepiej widać to po przodzie, napakowanym różnymi reflektorami – i wygląda to fantastycznie.

Równie dobrze prezentuje się tył z ogromnymi wylotami powietrza, a także mnóstwem rur wydechowych i wielkim spoilerem. To zdecydowanie bardzo dziwnie wyglądające auto, ale wyszło to wspaniale.

Podoba mi się bardzo, że kabina (przyozdobiona mniejszym spoilerem, oczywiście) jest tu taką jakby czarną wysepką, otoczoną ze wszystkich stron bielą.

Zadbano tu nawet o nieźle wyposażone wnętrze, z czerwonym fotelem i klasyczną kierownicą.

To, co jednak mi trochę w tym samochodzie nie pasuje, to jego długość – widać to, gdy patrzy się od boku, jest on bardzo, wręcz nieproporcjonalnie długi, i to wszystko przez jedną dziwną funkcję zabawową – przód oraz tył maszyny można zdjąć i wymienić na jakiś inny.

LEGO City ma teraz cały wręcz ekosystem tych części pojazdów z wielu różnych zestawów, i trochę nie rozumiem tego celu, bo utrudnia to projektowanie konstrukcji, i ostatecznie samochody nie wyglądają lepiej z częścią innego auta.

Najlepszy samochód z City… w historii?

No, pewnie trochę przesadzam, ale naprawdę uwielbiam drugie auto z tego zestawu. Jest to model, którego stylu w City jeszcze nigdy nie widziałem – nawiązuje on trochę do japońskich, a nawet może trochę włoskich samochodów sportowych z przełomu tysiącleci.

Widać to przede wszystkim po klasycznych, otwieranych przednich lampach – tak, może przez to pojazd wygląda trochę jak żaba, ale według mnie to świetna decyzja – a poza tym, światła można zawsze zdjąć i uzyskać dużo bardziej opływowy przód.

Może samochód ten miejscami wygląda trochę koślawo, i nie do końca wiadomo, czy to supercar czy copue, ale po prostu widać, że ktoś się tu przyłożył.

Wystarczy spojrzeć na kabinę kierowcy, ukrytą za ogromną, całkowicie przeźroczystą szybą – ten element jest chyba kluczem do stylistyki tego auta i bardzo się cieszę, że nie był u mnie zarysowany.

Wnętrze jest czerwone, i nie ogranicza się do fotela i kierownicy, oba boki zostały przystosowane pod minifigurkę, dostaliśmy tu nawet zegary – no, może są one trochę za wysoko, ale to wciąż czadowy detal.

Bardzo podoba mi się też tył tego auta, zjeżdża on powoli do spoilera na końcu, a pod tylną szybą widać silnik – ponownie, super szczegół.

Nawet tylne światła, do których miałem z początku zastrzeżenia, wyglądają wspaniale i pasują świetnie do klimatu samochodu. Można tutaj także odczepić przód i tył i go podmienić, ale, ponownie, nie widzę tego sensu. Przynajmniej nie psuje to budowli.

To coś nowego

Samo złomowisko… jest zdecydowanie nietypowe. To naprawdę spora, szeroka konstrukcja, złożona z trzech modułów, które można sobie dowolnie poprzełączać, jeśli się chce. Ten zestaw ma jednak taki dziwny klimat, wszystko jest tu bardzo barwne, ale jednocześnie zniszczone, zdezelowane, miejscami wręcz wygląda to postapokaliptycznie.

Czy to źle? Oczywiście że nie, powiedziałbym nawet, że dzięki temu Złomowisko jest tak atrakcyjną propozycją – to ciekawie wyglądający, nietypowy dla City model, który ma sporo takiej tekstury, której normalnie zestawom z tej serii brakuje, normalnie są one barwne, eleganckie, nowoczesne, bardzo wygładzone, a tutaj dostajemy złomowisko, które jest naprawdę relaistyczne – tylko z podkręconymi kolorami.

To w końcu złomowisko czy warsztat?

Zacznijmy więc od pierwszego budowanego modułu – platformy warsztatowej, na której można ustawić samochód i zacząć jego demontaż.

To naprawdę ładnie wykonany fragment, choć nie do końca rozumiem ich sens, podobają mi się te żółto-czarne filary. Zostało to miejsce zaprojektowane tak, że samochód mieści się tu bez problemu.

W skład tego modułu wchodzi również duża część czarnego łącznika, który… nie jestem pewien, jaką pełni funkcję, stanowi jedynie miejsce na slup do przechowywania opon po ich zdemontowaniu. Znalazło się tu też ciekawie zamontowane ogrodzenie z ostrzeżeniem o groźnym psie.

Ten groźny pies okazuje się jednak przesłodkim szczeniaczkiem owczarka niemieckiego – to przecudowny odlew, i jako że kazano go przyczepić w konkretnym miejscu na budowli, nie będę go omawiać jako minifigurki.

To miejsce znajduje się w module drugim, chyba moim ulubionym, bo najbardziej szczegółowym.

Znalazł tu się duży filar z ogromnym ramieniem na górze – jest ono ważną funkcją zabawową, można je obracać, pochylać, podnosić, wydłużać, no i oczywiście da się nim złapać jeden z samochodów – chwytak na końcu wyposażono w gumkę, a więc trzyma te auta dobrze.

W ogóle naprawdę zaskoczył mnie zasięg tego wysięgnika, obejmuje on bezproblemowo całe złomowisko.

Obok filara z chwytakiem ustawiono parę detali takich jak beczka z olejem czy pachołek, a w tunelu, który tworzy element łączący chwytak z budynkiem obok, umieszczono miskę z jedzeniem i piciem dla psa.

Znalazły się tu również dosyć dziwnie wyglądające żółte elementy, na których można powiesić felgi rozbieranych samochodów.

No właśnie, biuro obok to także część tego modułu – i uwielbiam jego klimat, wygląda jak prawdziwe z tymi dużymi oknami, spadzistym dachem, no i detalami takimi jak rynna, z której rzeczywiście ścieka woda.

To bardzo klimatyczny model, i wszystko dopełnia świetnie ogromny znak złomowiska, dodający trochę takiego szaleństwa do tej konstrukcji. Co ważne, jest to nadruk.

Natomiast wnętrze biura trochę rozczarowuje – dostajemy tu zaledwie biurko z nawet ładnym komputerem. Zostało tu jeszcze trochę miejsca, mogliby przynajmniej wrzucić tam jakiś ekspres do kawy.

Na koniec został nam największy, najbardziej rzucający się w oczy element – ten ogromny czerwony kontener. I chyba najpierw warto wspomnieć, że wygląda on wspaniale.

Jakoś nigdy nie dostaliśmy czegoś w tym stylu, blaszanego magazynu, hangaru, kontenera, i choć nie jest to jakieś dzieło sztuki, to absolutnie nie mogę zarzucić tej konstrukcji niczego, jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny.

Po lewej stronie tej konstrukcji znalazł się też stojak na narzędzia – i dostaliśmy tu pełen zestaw, osiem szczegółowych odlewów, niezbędnych w tego rodzaju miejscu. Obok umieszczono też panel kontrolny.
Do czego ten panel kontrolny? Cóż, ten oto kontener jest kluczową funkcją zabawową – pełni funkcję zgniatarki, i działa naprawdę fantastycznie.

Proces wygląda następująco – dach można otworzyć, ujawniając naprawdę bardzo puste wnętrze, nie ma tutaj nic do oglądania. Zaprojektowano je jednak do umieszczenia tam samochodu przy użyciu chwytaka, i obie zawarte tu maszyny mieszczą się w zgniatarce bezproblemowo.

Potem należy tylko pchnąć element z tyłu i z kontenera wylatuje sprasowany samochód w postaci kostki w kolorach auta. Tego typu kostki dostajemy tu dwie, i spełniają one swoją rolę naprawdę nieźle.

Mechanizm zgniatarki jest tak naprawdę bardzo prosty, bo przód kontenera jest oddzielną komorą, w której umieszcza się sprasowany samochód, i dźwignia z tyłu po prostu wypycha już gotową kostkę.

Ten mechanizm domyka rozłożony na cały zestaw proces niszczenia dwóch zawartych tu samochodów, i nie wiem, może ze mną jest coś nie tak, ale moim zdaniem wyglądają one za dobrze, żeby coś takiego z nimi robić. Świetnie się to jednak sprawdzi w zabawie.

Mechaników czterech

Cztery zawarte tu minifigurki to ekipa odpowiadająca za demontaż i rozwałkę tych dwóch aut. Pierwsza trójka z nich wygląda naprawdę świetnie – dostali oni ekskluzywne torsy z logotypami złomowiska, i rzeczywiście wyglądają oni jak ludzie, którzy mogliby w takim miejscu pracować – trzeci mechanik jest chyba odpowiedzialny za zgniatarkę, sądząc po jego wyrazie twarzy. Czwarta minifigurka jest jednak bardzo, bardzo przeciętna, wręcz nudna, nie ma żadnych nowych czy ekskluzywnych elementów, i, ogólnie, mam wrażenie, że figurki w City najlepsze były w 2023, bo zdecydowanie ekipa w tym zestawie nie jest niczym specjalnym – tym bardziej, że naprawdę ich niewiele jak na tak duży zestaw.

Ciekawy eksperyment

Czy Złomowisko z samochodami to zestaw dobry? Zdecydowanie, powiedziałbym nawet, że świetny, wręcz fantastyczny. Dostajemy tu dwa przepiękne, unikalne samochody, a także bardzo ładną placówkę o czadowym klimacie, detalach, do których ktoś wyraźnie się przyłożył, a także mechanizmach i funkcjach sprawiających, że to zestaw absolutnie genialny do zabawy i pozwalający na rozebranie samochodów od początku do końca.

I wszystko domyka fakt, że nie jest to model absurdalnie wyceniony, a do tego już teraz jest dostępny na rynku o wiele poniżej ceny kataloowej. Tak więc to nie tylko świetna propozycja przede wszystkim dla dzieci, ale myślę też, że dorośli również mogą się nią zainteresować – przede wszystkim ze względu na auta, ale także na użyteczną w makiecie budowlę.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *