Nie mam pojęcia, o co chodzi z tym zestawem. To solidna konstrukcja, o której świat zapomniał, bo nie ma niczego, co miałoby ją wyróżnić – i z końcem tego roku zakończy swój staż na rynku, trafiając do archiwum wycofanych budowli. Obecnie jednak to zestaw zdecydowanie warty uwagi, będący jedną z najlepszych propozycji z LEGO Friends i genialnym pomysłem prezentu na Święta. To niesamowite, ile potrafią zmienić promocje.
Sklep spożywczy z żywnością ekologiczną
Numer katalogowy: 41729
Cena katalogowa: 419,99 złotych
Tematyka: Friends
Data premiery: Styczeń 2023
Liczba elementów: 830
Grupa wiekowa: 8+
Podseria: Miasto

Kupiłem ten zestaw w ciemno. Nawet nie przyglądałem mu się lepiej, był to po prostu ładny sklep, dostępny za nielogiczne dwieście dwadzieścia złotych, a przeceny o połowę prawie nigdy nie zdarzają się na tak drogie konstrukcje. Co się jednak okazało, ten supermarket kosztuje tyle od ponad roku. A więc co tu się dzieje?
Nie za wiele klocków

Po otwarciu pudełka przywitała mnie jedna, dosyć gruba instrukcja, przeciętny arkusz naklejek, trzy duże, luźne płytki i… zaledwie sześć plastikowych woreczków z klockami. To zdecydowanie mało, jak na taką cenę, i wciąż niewiele jak na liczbę elementów tego zestawu – ale za to to dużo w konstrukcji za nieco ponad dwieście złotych.
Wąskie gardło

Zanim przejdziemy do samej budowli supermarketu, w tym zestawie znajdziemy jeszcze jeden, mniejszy model – samochód dostarczający zaopatrzenie. Trochę obawiałem się, jak on wyjdzie, po wszelkiego rodzaju pojazdy zawsze były wąskim gardłem LEGO Friends, ich skala, rozmiar, a także wygląd po prostu się nie zgadzały. Ten dostawczak zaskoczył mnie jednak pozytywnie.

Prezentuje się on dosyć oryginalnie, szczególnie z przodu, z tą ogromną, panoramiczną szybą. Naprawdę podoba mi się jednak ten front, jest zdecydowanie bardzo vanowaty, światła są schludne, a przeźroczysta część jest bardzo ładnie zaoblona i wpasowana. Jedyne, co mnie denerwuje, to naklejki na tej szybie, dające znać, że pojazd jest elektryczny, bo jakże by nie.

Strasznie trudno je dopasować, i ostatecznie wyglądają one po prostu źle. To jednak jedyne nalepki na tej konstrukcji, no, poza logiem z boku pojazdu, które dosyć dobrze wtapia się w tło – nie wiem tylko, czemu klocek, na którym się znajduje, jest zaokrąglony, wyszło to dosyć dziwnie.

Z tyłu van zmienia się w pick-upa, bo znalazła się tam duża, praktyczna tylna skrzynia, w której można umieścić, cóż, mniejsze skrzynie. Oczywiście nie zabrakło też klasycznych czerwonych świateł, które, ponownie, są minimalne i eleganckie.

Największym problemem jest tu chyba wnętrze, przystosowane pod minilaleczki, a więc ogromne i wykończone dziwnymi elementami, dzięki którym figurki mogą trzymać się w miejscu. Plus jest taki, że po niewielkich modyfikacjach wejdą tam cztery minifigurki.

Cóż, trochę się rozpisałem, ale naprawdę podoba mi się ten samochód – wygląda oryginalnie, ale jednocześnie elegancko, i bezproblemowo wpasuje się pomiędzy pojazdy z City.
Coś pomiędzy
Sam supermarket… jest zdecydowanie nierówny.

Jak na czterysta złotych nie jest wcale taki duży ani treściwy, chociaż wygląda to inaczej gdy spojrzy się przez pryzmat promocyjnej ceny – konstrukcja ta jest bardzo szeroka, ale jednocześnie niska i w większości miejsc płytka, a także, co będzie dla niektórych dealbrakerem, poza standardowym brakiem tylnej ściany projektanci oszczędzili nam również dachu, co jest może zrozumiałe, bo wnętrze jest rozległe i dostosowane do zabawy, ale jednocześnie trochę szkoda tego wyboru.

To, co jednak zdecydowanie mi nie pasuje, to kolorystyka – gdyby zielony był kolorem akcentującym, a cały budynek trzymałby się w biało-brązowych barwach, to wyglądałoby to świetnie, tyle że dorzucono nam tu jeszcze mnóstwo barwy koralowej, która po prostu przypomina o starych, zdecydowanie zbyt różowych zestawach Friends. I to chyba najgorsza część wizualna tego zestawu, koralu jest tutaj zwyczajnie za dużo, i całość wygląda trochę zbyt cukierkowo i nierealistycznie.

Zestaw ten wyszedł w ramach pierwszej fali nowego, lepszego LEGO Friends, i jest jakby połączeniem tych dwóch faz serii – również w kolorystyce, ale także innych kwestiach, i w wyniku tego dostajemy taką huśtawkę rewelacyjnych i średnich elementów, które składają się na nierówny i zróżnicowany w złym znaczeniu tego słowa model.
Piękna fasada… brzydka fasada?

Klasycznie zacznijmy od frontu budynku, a dokładniej jego lewej strony, gdzie znajduje się… nie, to nie kosz na śmieci, tylko punkt zbioru zużytych butelek. Od przodu wygląda on naprawdę ładnie, chociaż swoim zielonym kolorem i znaczkiem recyklingu przypomina trochę śmietnik.

Puszki i butelki wkłada się do niego przez dziurę na środku, a potem trafiają one do skrzyni ukrytej za nim, do której można dostać się przez drzwi z boku. To fajna funkcja zabawowa, tym bardziej, że skrzynka może być potem zapakowana na furgonetkę i wywieziona w siną dal.

Centralna część supermarketu zdecydowanie wygląda najlepiej. Podobają mi się te duże okna w brązowych ramach, a także użycie zieleni w postaci kwiatków z przodu – to, że znajdują się one również na dachach i w różnych dziwnych miejscach budynku trochę psuje jednak ten aspekt.

Wejście jest również dobrze oświetlone lampami, a także wyposażone w rozsuwane drzwi – które rzeczywiście działają. I jest to czadowa funkcja, za którą kryje się naprawdę sprytny mechanizm – to, co jednak widać z zewnątrz, to suwak na dachu, za pomocą którego można sterować drzwiami.

Zarzuty mam tu jednak do logotypu supermarketu – raz, że naklejka z tekstem wygląda nie najlepiej, a dwa, że ogromna klockowa instalacja na górze jest… cóż, ogromna, strasznie wystaje, i choć rozumiem jej koncept, dzieje się tu za dużo. I naprawdę nie rozumiem, czemu poukrywali tutaj malutkie kwiatki, psują one efekt jeszcze bardziej.

Gorzej jednak robi się w głębszej części supermarketu – podoba mi się jej koncept, z tymi wodospadowymi szybami, ale ostateczny wynik nie wygląda najlepiej.

Okna są niespójne z resztą oszklenia budynku, jest tutaj mnóstwo różu, i całości brakuje detali w porównaniu z wejściem, nie mówiąc już o dziwnych szarych plamach na bocznej ścianie.

No i mały skrawek zieleni totalnie nie wyszedł – to zaledwie jeden marny kwiatek, dodatkowo na źle wyglądającej, brązowej płytce.

Na końcu robi się jednak lepiej – znalazło tu się miejsce do wzięcia i odstawienia koszyka na zakupy, które to znajdują się w tym zestawie dwa – i za to należy się ogromny plus.

Sama konstrukcja nie zachwyca, ale również nie wygląda źle, podoba mi się też drzewko na tyle, fajnie przełamuje ono róż modelu.
Sklep jak prawdziwy? Nie wszędzie

Wnętrze jest również dosyć nierówne, chociaż już na starcie zyskuje ogromny plus za pięknie wyłożoną podłogę – nawet w zestawach kierowanych do dorosłych nie jest to zasada, a co dopiero w Friends. Dobry początek.

Równie dobrze jest, gdy wchodzi się do supermarketu – w samym centrum stoi ogromna kasa z taśmociągiem, która wygląda jak prawdziwa. Jest wyposażona w ekran, stoisko z gumą do żucia (to nadruki!), a także samą taśmę zbudowaną z rolek, które rzeczywiście się obracają – nie wiem, co w tym stanowisku jest, ale je uwielbiam.

Pracownik sklepu dostał także jakiś bliżej nieidentyfikowalny sprzęt elektroniczny zawieszony na ścianie i mop.

Gdy jednak przyjrzymy się tej sekcji bliżej, pojawiają się problemy – uważam na przykład, że logo na górze nie ma sensu i wygląda po prostu dziwnie, a także nie jestem w stanie wybaczyć klasycznej dla Friends, ogromnej naklejki na ścianie.

Gdyby były tu same plakaty, nie byłoby problemu, to w końcu wciąż detale, ale, co się okazuje, na tej nalepce znajduje się również kasa samoobsługowa, która w klockowej formie bezproblemowo by się tu zmieściła – a tak dostaliśmy ją na ścianie, jak w domku dla lalek. Naprawdę, myślałem już, że porzucili tego typu naklejki.

Po prawej stronie kasy znajduje się duża lodówka, do której nie mam zarzutów – została ona wypełniona po brzegi różnymi produktami, niektórymi z naklejkami, innymi z nadrukami, a jeszcze kolejnymi bez niczego. To, co mnie denerwuje, to ten znak ostrzegawczy na podłodze – owszem, to fajny detal, ale ostrzeżenie nie jest w żaden sposób przymocowane i strasznie lata przy przenoszeniu. Zawsze można je jednak zdjąć.

Najgorsze wnętrze ma jednak fragment o najgorszym zewnętrzu – część z warzywami i pieczywem. Zaczyna się ona dobrze, bo od uchwytów z koszykami, które bardzo doceniam, ale poza nimi dostajemy tu zaledwie skrzynie.

Przepełnione są one różnego rodzaju warzywami i owocami, zaledwie parę z nich to odlewy, reszta jest zbudowana z klocków i nie potrafię ich zidentyfikować, i to trochę stracony potencjał – miejsca jest wiele, a więc można było je lepiej wykorzystać, zbudować jakieś półki, bardziej zróżnicować produkty, ale, co się okazuje, najgorsze dopiero przed nami, bo sekcja z pieczywem to… pączki i ciastka.

Tą ścianę można również było jakoś sensownie zaaranżować, a tak dostaliśmy dwa stojaki ze słodyczami i zaledwie jeden jeden chleb, który to jest złożony z dwóch klocków, kiedy istnieje osobny odlew bagietki. A to niby sklep spożywczy z żywnością ekologiczną…
Zaskakujące minilaleczki


No niestety, mamy tu minilaleczki, no bo to w końcu Friends – są jednak i dobre wiadomości, bo jak na zestaw z tej serii to jest ich sporo, aż pięć, a także dostajemy tu ciekawe akcesoria w postaci smartfonów i pięknego kota – ale nie wyprzedzajmy faktów.
Żadna z tych postaci raczej się nie wyróżnia – dla kolekcjonerów tego typu figurek może znajdą się tu jakieś ciekawe elementy, ale jako że ich włosy raczej nie są zbyt ciekawe, zwolennicy minifigurek mogą je wrzucić od razu do pudełka. Na uwagę zasługuje jednak postać Jordin, mająca odbarwienia na skórze – to była pierwsza tego typu figurka i doceniam taką reprezentację. Jak już wspomniałem, mamy tu też dwa smartfony, jeden z aplikacją płatniczą, a także przecudnego, napuszonego kota – naprawdę, jest on przecudowny.
Supermarket wygrywa ceną

Za czterysta złotych jest to naprawdę przeciętny zestaw. Ma on swoje dobre momenty, jak mechanizm drzwi, kasa, miejsce zbioru butelek czy nareszcie świetny samochód z Friends, ale równocześnie jest tutaj sporo niedopracowanych, niewykorzystanych dobrze części i przede wszystkim kolorystyka, która przypomina poprzednie wcielenie tej serii – i choć spodoba się to niektórym, dla większości będzie wyglądać to nierealistycznie.

Biorąc jednak pod uwagę, że ten zestaw jest stale dostępny za dwieście złotych… to naprawdę świetna oferta, jeśli wady tej konstrukcji nie są dla was dealbrakerem.