Świąteczna główna ulica jest czarną owcą Zimowej Wioski

Naprawdę nie wiem, co o tym zestawie myśleć. Został on uznany za konstrukcję przeciętną, niewyróżniającą się, a jednocześnie po jej zbudowaniu muszę przyznać, że naprawdę mnie ona zaskoczyła. Moje zdanie o Świątecznej głównej ulicy jest jednak dosyć skomplikowane, w wielu miejscach ten model wręcz uwielbiam, na inne fragmenty zareagowałem przewróceniem oczami czy głębokim westchnięciem. Jedno możemy uznać za fakt – to czarna owca kolekcji Zimowej Wioski. W zarówno dobrym, jak i złym sensie.

Jedno wielkie zaskoczenie

W pudełku znalazło się dziesięć plastikowych woreczków z numerami od jeden do siedem – czegoś takiego nie widziałem jeszcze w tak stosunkowo niewielkim modelu – arkusz naklejek, który, o dziwo, naprawdę lubiłem, każda naklejka była przepięknie zaprojektowana i naprawdę dodawała życia do budowli, a także cztery instrukcje – mają one jeszcze czarne okładki, taki to stary zestaw. To, co mnie jednak najbardziej zaskoczyło, to ich zawartość – nie znalazły się tam żadne dodatkowe materiały, które jak dotąd zawsze znajdowały się w instrukcjach budowli 18+. I to mnie trochę zaniepokoiło.

Czy to 18+?

Możecie się zastanawiać, czemu nie zrobiłem z tego recenzji specjalnej, to w końcu całkiem spory zestaw kierowany do dorosłych, Kot, tak samo wyceniony, dostał takie traktowanie, i był z równie flagowej serii co Świąteczna główna ulica. Mam jednak wrażenie, że zestaw ten nie był w ten sposób postrzegany przez samo LEGO – brak dodatków w instrukcji to jedno, ale sam ostateczny model nie ma w sobie tej ekskluzywności, nawiązań, wyjątkowości, i przede wszystkim skomplikowaności godnej zestawu 18+. Gdyby nie marka Zimowej Wioski, byłaby to konstrukcja maksymalnie 10+, nie ma w niej nic odkrywczego, nic nowego, i jest powód, dla którego oryginalnie chciałem ten wpis zatytułować ,,Świąteczna główna ulica nie powinna być zestawem 18+”, ale ten koncept czarnej owcy spodobał mi się bardzo, kiedy zacząłem to pisać. No i tworzenie recenzji specjalnej jest nieprawdopodobnie czasochłonne, a ja chciałem się wyrobić do końca roku, bo w 2024 ten zestaw wycofują, no i dodatkowo załapałem się jeszcze do momentu, w którym ta świąteczna atmosfera jeszcze nie opadła. I udało mi się zrobić zdjęcia na tle choinki, co też jest dużym plusem.

Wracając do tematu, ta techniczna prostota ma też swoje plusy – proces budowy był naprawdę przyjemny. Trwał on parę godzin, i poza paroma irytującymi momentami mogę spokojnie uznać, że dobrze się podczas niego zrelaksowałem. Jest to też konstrukcja zaprojektowana do budowy w cztery osoby – dlatego dostajemy tu tyle instrukcji – i to dobry pretekst do jakiejś rodzinnej integracji.

Jak to nazwać?

Zacznijmy więc omawiać poszczególne konstrukcje, zaczynając, klasycznie, od najmniejszej. Jest to… no właśnie nie jestem pewien co, jakiś kawałek terenu, może przystanek tramwaju?

W każdym razie, wygląda on po prostu solidnie. To nic wyjątkowego, ale śnieg na jest naturalny, skrzynka pocztowa wygląda nieźle, a zegar wraz z nazwą ulicy robią zaskakująco dobre wrażenie.

Problem polega tu na tym, że można by ten moduł stąd zupełnie wyciąć, i nic by się nie zmieniło.

Monstrualne drzewko

Podobnie sprawa wygląda z wielką choinką – ma ona sens, bo zwykle takowe znajdują się na rynkach miast w okresie świątecznym, i drzewko musi się chyba znaleźć w każdym zestawie z Zimowej Wioski, ale jeszcze jedna choinka jest już w budynku, a więc równie dobrze tej konstrukcji mogłoby tu nie być.

Chyba muszę nawet uznać, że powoduje ona więcej złego niż dobrego, bo choć wygląda naprawdę nieźle, i zbudowana jest ciekawie, to jej składanie… cóż, przyjemne było za pierwszym razem, a powtarzanie identycznego, naprawdę sporego modułu cztery razy nie było niczym fajnym, trochę nawet zepsuło proces budowy.

Najlepsza część zestawu?

Przejdźmy jednak do konkretów, a dokładniej raczej najbardziej charakterystycznej części Świątecznej głównej ulicy – staroświeckiego tramwaju. Jest to absolutnie przecudowna budowla, która podsumowuje świetnie ducha i styl Zimowej Wioski.

Grę jednak zmienia fakt, że bez większych problemów elementy świąteczne można usunąć, i tym sposobem zostanie nam piękny, klasyczny tramwaj do miasta. Też dlatego kupiłem akurat ten zestaw, chciałem go wstawić na moją makietę, a w wersji zaśnieżonej średnio będzie tam pasować – a więc przez całą recenzję będę sprawdzać, czy da się elementy związane ze świętami usunąć, i co wtedy nam zostanie, czy całość nie będzie wydawać się dziwna i niedokończona.

Wracając jednak do tramwaju – jego przód bardzo kojarzy się z tego typu starymi pojazdami, jest niemalże bezbłędny, dobrze zaokrąglony, i przyozdobiony świątecznym wieńcem – do łatwego zdemontowania.

Na samym przodzie znalazła się też otwarta przestrzeń dla pasażerów, w postaci naprawdę ładnej, czteromiejscowej, dwustronnej kanapy, z której można łatwo zejść na ziemię po schodkach.

Zaraz za siedzeniem umieszczono też dźwignię, która stanowi chyba sposób sterowania tym pojazdem.

Druga połowa tramwaju jest już zamknięta z zewnątrz, i wygląda równie dobrze.

Sam się dziwię, że to mówię, ale uwielbiam użyte tu naklejki, będące reklamami sklepów z zestawu – wyglądają one cudownie, tylko wzmagają i tak genialny klimat tej konstrukcji.

Na samym tyle znalazły się też klasyczne drzwi w styli bramki – niestety, to tylko ozdoba, bo nie są one otwieralne.

W tej części mam zastrzeżenia do wnętrza, bo jest ono… puste. Nie ma tu żadnych siedzeń, uchwytów, najmniejszej ozdoby, i jest ku temu powód – ale o tym za chwilę.

Tył maszyny to dosłownie kopia frontu ze zmienionym światłem. Wciąż jednak wygląda to świetnie.

Dach jest cały biały, co ma symulować jego ośnieżenie, ale bez kontekstu można uznać, że to po prostu nietypowy wybór kolorów. Wygląda on jednak dobrze, umieszczono na nim wyloty wentylacji, a także małą nadbudówkę, którą można otworzyć, aby ujrzeć… no właśnie, silnik?

Cóż, te elementy nie mają większego sensu konstrukcyjnego, ale są potrzebne do zmotoryzowania tramwaju. Bez większych problemów można wpiąć do niego silnik z Powered Up, instrukcja nawet pokazuje na końcu, jak to zrobić. Ucierpiało na tym wnętrze, i szkoda, bo mogliby tam wrzucić jakieś fotele do wymontowania.

Jest klimat!

Teraz pora jednak na danie główne – dwie kamieniczki, obie podobnego rozmiaru i na niemalże równym poziomie, jeśli chodzi o jakość i wykonanie. Zaczniemy więc od niższego, i tym samym mniejszego, budynku ze sklepem z zabawkami.

Jest to pozornie dosyć prosta, wysoka na dwa piętra, dosyć płytka konstrukcja, ale różne zdobienia, akcenty i świąteczne ozdoby (które można łatwo zdjąć i bez większych problemów pozbyć się klocków, na których wiszą) nadają całości naprawdę wspaniałego klimatu.

To, co jednak go jeszcze bardziej wzmaga, to cała architektura i kolorystyka – to nie jest kolorowy, komiksowy model, jak to w Zimowej Wiosce bywało, kamienica wygląda realistycznie.

Zacznijmy więc od parteru, gdzie mieści się sklep z zabawkami. Stoi on na zaokrąglonej, ośnieżonej podstawie, i jego ciemne kolory świetnie kontrastują z tą bielą.

W ogóle uwielbiam kolorystykę i styl tej witryny, jest ona elegancka, trochę staroświecka, a zielony i bordowy genialnie tu współgrają z ogromnymi oknami.

Nad wejściem wisi również szyld sklepu – to również bardzo ładna naklejka.

Piętro wyżej używa już innych barw – oliwkowego i beżowego, co może jest nawet niezłym połączeniem, ale jakoś mi ta zieleń tu nie pasuje.

Architektura tu jest jednak ciekawa, dwa duże okna projektanci ozdobili dziwnymi gzymsami na górze, które ostatecznie robią jednak dobry efekt i sprawiają, że całość nie wygląda nudno.

Dach kamienicy jest płaski, z dużym, ozdobnym gzymsem z przodu, domykającym świetnie budynek, a także ośnieżonym – można się tego śniegu po paru modyfikacjach łatwo pozbyć, ale muszę przyznać, że wygląda on naprawdę przecudownie.

Zajrzyjmy więc do wnętrza. Na parterze, jak można było przewidzieć, znalazł się sklep z zabawkami – i wyposażono go całkiem nieźle, chociaż, jak dla mnie, wciąż trochę tu tych zabawek za mało

Zbudowano je jednak całkiem kreatywnie, i można za nie zapłacić przy kasie – trudno czemukolwiek w tym wnętrzu zarzucić, ale brakuje tu detali, bo wygląda to trochę pusto.

O wyższym piętrze nie mogę już tego powiedzieć. Jest to pokój dziecięcy, niezwykle klimatyczny i świetnie zaaranżowany.

Umieszczono tu ciekawie zrobione łóżko, a także przepełnioną szafkę nocną i dywanik.

Wszystko domyka zajmująca lewą stronę bezbłędna choinka wraz z prezentami.

Większy, lepszy?

Druga kamienica jest wyższa, ma bardziej jednolitą architekturę, i chyba podoba mi się z tej dwójki bardziej. Jest to budynek jeszcze bardziej realistyczny, jego szaro-brązowa kolorystyka działa świetnie, i genialnie przełamują ją czerwone i zielone akcenty.

Ten budynek również przyozdobiono świątecznie, ten klimat wciąż tu jest, a w razie czego potrzeba tylko paru elementów zamiennych, aby pozbyć się tych akcentów i skończyć z perfekcyjną kamienicą do miasta.

Na jej parterze umieszczono sklep muzyczny. Zadbano tu o całkiem sporą witrynę, a także sporo kolumn i szarych akcentów, które nadają całości trochę głębi.

Wszystko dopełnia czerwona markiza, lamki przy wejściu, a także rynna po lewej stronie, która ciągnie się również przez pierwsze piętro. Sklep dostał też swoje równie piękne logo – naprawdę uwielbiam naklejki w tym zestawie.

Pierwsze piętro byłoby nudne, gdyby nie różnego rodzaju szczegóły, jak wspomniana wcześniej rynna, flagi, parapety, markizy, czy ośnieżony gzyms na dole. To wciąż jednak bardzo realistycznie wyglądający budynek.

Tym razem dach jest spadzisty, dzięki czemu kamienica jest wyższa, ale nie służy to ostatecznie niczemu, na poddaszu jest całkowicie pusto – a szkoda, bo można było tam wcisnąć jakiś magazyn czy małe mieszkanko.

Sam dach prezentuje się jednak świetnie, zbudowano go prosto, ale skutecznie, i przyozdobiono przepiękną, naturalnie wyglądającą warstwą śniegu.

A więc pora na wnętrze, zaczynając od sklepu muzycznego. Tutaj wyposażenie jest, wnętrze przepełniono ciekawymi i rzadkimi odlewami instrumentów, jest budowalna perkusja, a nawet schowek na smyczki.

Wszystko domyka klasyczna kasa i parę plakatów na ścianach – ponownie, naklejki robią robotę.

Piętro wyżej znalazła się kuchnia. Na środku pomieszczenia znalazł się spory, świąteczny stół, który przy przerabianiu zestawu na nieświąteczny trzeba chyba po prostu wyrzucić, a także dwa obracane krzesła.

Po lewej stronie umieszczono też naprawdę czadowy aneks kuchenny, uwielbiam jego kolory, uwielbiam jego styl, uwielbiam użycie elementu z Minecrafta jako mozaiki. Wygląda to, ponownie, realistycznie.

Niewarte uwagi minifigurki

Widzieliście już te minifigurki na zdjęciach – pasują one może do świątecznego klimatu, ale nie ma w nich nic wyjątkowego, żadnej ekskluzywnej części, wyglądają oni bardziej powszechnie niż figurki z City, a to coś świadczy. Mają oni jednak zaludniać miasto, i w tym się sprawdzają.

Czy to na pewno Zimowa Wioska?

Świąteczna główna ulica jest zestawem dziwnym. Z jednej strony jest on prosty, miejscami uporczywy, z wieloma zapychaczami, i klimatem, choć wspaniałym, nie pasuje do dużo bardziej pozytywnej i barwnej Zimowej Wioski. Dla mnie był to jednak strzał w dziesiątkę, podoba mi się realizm, architektura i wnętrza tych kamieniczek, w trakcie budowy się dobrze zrelaksowałem, i całość można łatwo pozbawić świątecznych elementów, aby uzyskać fantastyczne kamienice do miasta.

Wszystko świetnie domyka fakt, że to zaskakująco dobrze wyceniony zestaw, składający się z półtora tysiąca elementów, i kosztujący zaledwie czterysta złotych. Tak więc jeśli nie jesteście fanami Zimowej Wioski, ale spodobał wam się ten zestaw, to polecam – nie zawiedziecie się, jeśli nie będziecie oczekiwali tu jakości modulara.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *