Czasami twórcom po prostu kończą się pomysły. Na przykład w Ninjago – ta seria niedługo skończy czternaście lat, i została już dwukrotnie zrestartowana, ale czasami i to nie pomoże, i niektóre koncepty muszą się powtórzyć. Czasami jednak próby zrobienia czegoś oryginalnego mogą zaprowadzić scenarzystów w dziwne miejsca – i tym sposobem LEGO Ninjago wylądowało w… grze komputerowej.

Dzisiaj więc przyjrzymy się chyba najdziwniejszej fali w historii tej serii, która przyniosła nam naprawdę ciekawy wgląd w styl projektowania, który w LEGO rzadko widujemy. I choć nie ja jestem tu człowiekiem od Ninjago, nie oglądałem serialu, nie znam się na tej tematyce, to odkąd linia osadzonych w grze zestawów została zaprezentowana, intrygowała mnie. Oto sezon dwunasty, znany również jako Prime Empire.

Ninjago przeszło wiele

Jest rok 2020. Świat zaczyna porywać pandemia, a Ninjago powoli zbiera się zasypać ludzi nowymi zestawami – w końcu 2019 wydali ich najwięcej w historii (i do dzisiaj ten rekord jest utrzymany). Projektanci decydują się więc pójść w trochę dziwnym nowym kierunku.

Jak dotąd zestawy z serii wyglądały raczej podobnie – owszem, nowi złoczyńcy mieli nowy styl, nowe kolory, ale ogólnie seria utrzymywała ten sam klimat, pojazdy i stroje ninja wyglądały podobnie, i zaczynało to się nudzić. Najnowsza fala wzięła jednak tą stylistykę jako podstawę i nałożyła na nią filtr – filtr gry komputerowej.

Nowa stylistyka

Zestawów było ich łącznie jedenaście – to raczej przeciętnie jak na dużą, fabularną falę, a także flagowy model nie był bardzo drogi. Potraktowano to trochę jak test.

Te konstrukcje zdecydowanie wyglądały inaczej. Po opływowych, eleganckich pojazdach ze złotymi akcentami nie było śladu, a zastąpiły je przeskalowane, kanciaste, kolorowe konstrukcje z mnóstwem naklejek i przeźroczystych elementów. I wyglądało to naprawdę świetnie.

Ninja dostali nowe stroje z białymi wstawkami i cybernetycznymi elementami, jako broni używali padów, a nad głową zawieszone mieli nazwy graczy. Co więcej, projektanci trochę bawili się z pomysłem osadzenia serii w grze komputerowej – przeciwnicy byli jakimiś dziwnymi bugami w systemie, flagowy zestaw traktowano jako poziom (była nawet tablica wyników), dostaliśmy też Rynek, który był wielkim battle packiem z różnymi minifigurkami, a także serię automatów do gier z awatarami graczy w środku.

Z tego, co wiem, fabuła tego sezonu w serialu też była naprawdę niezła, i, ogólnie, gdyby te budowle wyszły dzisiaj, to pewnie kupiłbym swój pierwszy zestaw LEGO Ninjago.

Duża zmiana

Prime Empire było też punktem zwrotnym dla fabularnych fali Ninjago. Od tego momentu każda kolejna miała jakiś motyw przewodni – raz była to dżungla, kiedy indziej całość działa się w jaskiniach (i wpleciono w nią elementy gry planszowej, co też było dziwne), innym razem wszystko działo się pod wodą, a potem w zestawy wprowadzono fragmenty fioletowych kryształów, co wyglądało super.

Ninjago zaczęło bardziej eksperymentować, i to zawsze coś dobrego – szkoda tylko, że ostatnimi czasy seria wróciła do podstaw i już nie szaleje, ale zaczął się nowy serial, więc pewnie na razie chcą zbudować podstawy, a potem się dobrze bawić.

Seria LEGO w grze… to jest pomysł

Szczerze, z wielką chęcią zobaczyłbym całą tematykę LEGO osadzoną w grze komputerowej. Prime Empire pokazało, że może wyglądać to genialnie, i że jest potencjał w tego typu pomysłach. Coś takiego się raczej nie stanie, a wszystkie zestawy związane z gamingiem to tylko klockowe adaptacje istniejących franczyz, ale może kiedyś w przyszłości dostaniemy krótką, fabularną serię LEGO dziejącą się w komputerze? Ja bym coś takiego chętnie zobaczył, bo potencjał jest tu spory.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *