Szczerze mówiąc, Speed Champions może być najbardziej zaawansowaną serią LEGO. I w Icons, i w Ideas, i nawet w Technic zdarzają się zestawy, które są proste w konstrukcji czy nieskomplikowane technicznie. W Speed Champions takich nie ma, każdy kolejny model jest coraz bardziej zaawansowany, i ten zestaw może być rekordowe w tej kwestii.

Uznałem, że Ferrari F40 to najlepsza budowla ze Speed Champions 2024 roku, głównie dlatego, że niemalże perfekcyjnie oddaje oryginał. Nie wiedziałem jednak, jak piekielnie inteligentnie jest ta replika zaprojektowana.

Pierwsze wrażenie: negatywne

Unboxing nie był najmilszym początkiem budowy. Ogólnie, to wszystko jest tu w porządku – cztery woreczki są małe i plastikowe, ale logiki w pakowaniu klocków nie ma, instrukcja tylko delikatnie pogięta, a liczba nalepek… cóż, do przyjęcia, jest ich ,,zaledwie” osiemnaście, ale plus jest taki, że nie są one niezbędne, a więc można ich nie naklejać. U mnie jednak jedna z nich przyszła już odklejona – nie było jej w arkuszu, i po małym zawale udało mi się ją znaleźć częściowo przylepioną do instrukcji. Coś takiego nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło.

Techniczny majstersztyk

Budowa Ferrari była fascynującym procesem. Wprawdzie jest tu sporo naklejania i wciskania małych elementów, ale dosłownie na każdej stronie czai się jakaś ciekawa technika budowania, intrygujący kąt czy oryginalne użycie elementów. Wszystko to aby uczynić ten zestaw jak najlepszym odwzorowaniem oryginału – i, szczerze mówiąc, jest to replika bliska perfekcji.

No, może trochę przesadziłem, bo to wciąż tylko klocki, ale nie tylko widać tu, co to za auto, każdy jego detal, każde jego zakrzywienie zostało w tej konstrukcji oddane, powiedziałbym nawet, że w tym momencie to nie jest już zestaw bawialny, jeszcze lepiej będzie wyglądać na półce, i z daleka, i z bliska, bo to zwyczajnie genialnie wyglądający model.

I najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że naklejki pełnią tu minimalną rolę, cały kształt, każdy ważny detal, co tylko możliwe zostało tu zrobione praktycznie, klockami. I efekt jest niesamowity.

Wizualny majstersztyk

A więc, zaczynając od przodu, w oczy od razu rzucają się duże przednie lampy, a także te chowane w postaci naklejek, które trzeba przyczepić dobrze, bo inaczej będzie to wyglądało tak jak u mnie.

Maska maszyny jest elegancko zakrzywiona, dobrze spasowana i płynnie przechodzi w jego dalszą część.

Boczny profil klockowego F40 wygląda chyba najgorzej – głównie dlatego, że od tej strony zadrukowana szyba wydaje się dziwnie mała.

Uwielbiam tutaj drzwi auta, które sprytnie zostały ustawione pod kątem, dając naprawdę realistyczny efekt.

W Ferrari F40 silnik znajduje się za kabiną – i możemy go dobrze zobaczyć przez tylną szybę. To czadowy detal, oszklenie zostało bardzo dobrze skomponowane z tyłem.

A sam tył może być najlepszą częścią pojazdu – również dlatego, że łatwo było go odwzorować. Jest tutaj zaskakująco dużo głębi, lampy wyglądają świetnie, a trzy rury na dole dobrze tył domykają.

Wszystko dopełnia ogromny spoiler zapewniający F40 docisk. Tył jest zwyczajnie rewelacyjnie zaprojektowany w oryginale, a tutaj oddano go wybitnie.

Warto też zerknąć na wnętrze – umieszczono tu dwa czerwone (oczywiście!) fotele, a na desce rozdzielczej znalazły się także zegary.

Minifigurkowe rozczarowanie

Chociaż w sumie nie mogę być rozczarowany, jeśli wiele nie oczekiwałem – a w Speed Champions, od minifigurek wiele wymagać nie można. Ta z Ferrari F40 jest zwyczajnie poprawna, podoba mi się jej sweter. Na wyposażeniu ma ona również klucz francuski potrzebny do wymiany felg.

Zestaw wybitny

Ferrari F40 to zdecydowanie najlepsza konstrukcja ze Speed Champions 2024 roku, i w sumie jest perfekcyjnym zestawem dla tej serii – samochód jest kultowy, odwzorowano go wzorowo, wygląda wyśmienicie, ale będzie też równie dobry do zabawy, a to wszystko przez niesamowitą stronę techniczną, które uczynią ten model bardzo przyjemnym do budowania. Czego chcieć więcej?

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *